Automaty na karty

Ostatnio edytowane: 02.11.2017.

Publiczne automaty na karty pojawiły się w Polsce na początku lat 90. jako wygodniejsza i nowoczesna alternatywa dla automatów na żetony. Przez ćwierć wieku, do ich całkowitej likwidacji, w użyciu były cztery modele opisanie niżej.
Artykuły powiązane: aparaty publiczne wrzutowe, żetony, budki telefoniczne.

Celem tej strony jest usystematyzowanie podstawowych informacji historycznych i technicznych. Więcej szczegółów odnośnie np. elektroniki, programowania itd. umieścimy z czasem. Aparaty TSP-91 oraz TPE-97 zostały dość dobrze rozpracowane przez telefonicznych hackerów i informacje dostępne są jeszcze w sieci. Nacisk położyliśmy na rzetelność informacji, stąd wiele odnośników do źródeł.

Na skróty: Urmet TSP-91Urmet TPE-97Urmet CTP-IAscom eXantoKoniec

Automaty na karty – oś czasowa

Urmet TSP-91 “niebieski”

1991.08 – 2004

W 1991 do przetargu1) na automaty telefoniczne stanęły cztery firmy, publicznie testujące swoje urządzenia: GPT z Wielkiej Brytanii (Warszawa 1991), Landis&Gyr ze Szwajcarii (Wrocław 1990), Alcatel z Belgii (Kraków i Poznań 1990) oraz Urmet z Włoch11). Wygrał Urmet którego aparaty zamontowano po raz pierwszy na terenie Częstochowy podczas VI Światowego Dnia Młodzieży (08.1991)2). Wdrożenie na szerszą skalę nastąpiło z czasem, np. pierwsze 88 sztuk w Warszawie instalowano w marcu 19923). Niebieskie Urmety wycofywano z ekspolatacji z końcem roku 20046) chociaż ostanie sztuki działały jeszcze do końca 20057) (karty magnetyczne zlikwidowano od lipca 2006, do tego momentu obsługiwane były przez TPE-97).

Do automatu stosowano karty z paskiem magnetycznym, miękkie, głównie o nominałach 25, 50 i 100 “impulsów” (na początku również 200). Do roku 1995 były produkowane we Włoszech, następnie w Polsce przez Telefonikę (karty od numeru 51). Od około 1996 r. wprowadzono karty z węższym paskiem magnetycznym[dlaczego?], następnie nowy system kodowania kart (zmiana niewidoczna z zewnątrz). Powodem było wyczerpanie możliwości zapisu numerów serii w starym systemie: istniało ograniczenie do 1024 serii,♦) które zwiększono do 16.384 serii♣). Wkrótce wprowadzono kolejną zmanę – zapis wielośladowy (niezależnie od wcześniejszej zmiany kodowania), który utrudniał nielegalne kopiowanie. Od października 2001 Telekomunikacja Polska zaprzestała produkowania kart magnetycznych o ilości impulsów powyżej 25 (nieco wcześniej wycofano 100), wprowadzono natomiast karty 10-impulsowe, a ostatnie serie z 2003-2004 to wyłącznie 15-impulsowe.
♦) Dokładniej: 4 emisje po 256 serii. Zwiększono liczbę emisji do 64 (z 2 na 6 bitów kodowych), w ten sposób powstało 16384 serii. Wcześniej niektóre bity używane były do zapisu sumy kontrolnej. Źródło.
) Niektóre źródła “kolekcjonerskie” podają, że w starym systemie było 2048 serii, podczas gdy prawidłowa wartość to 1024 (kolnsoft.txt – punkt N5 i inne opracowania na podstawie inżynierii wstecznej kart magnetycznych i oprogramowania Urmetów). To samo źródło podaje, że nowy system wszedł od numeru karty 501, czyli w roku 1998. To wydaje się również niepoprawne. Suma wielkości emisji do nr-u 500 faktycznie dochodzi do 2048 serii, być może stąd błędna konkluzja. Prawidłowa liczba 1024 emisji wg. moich obliczeń powinna wyczerpać się w roku 1996 i mniej-więcej pokrywa się to z wprowadzeniem wąskiego paska.

Wszystkie karty posiadały różnego rodzaju grafikę na rewersie i były przedmiotem kolekcjonerstwa. Są skatalogowane, np. pod tym adresem, aczkolwiek wykaz ma pewne braki.

Aparat zbudowany był z wymiennych modułów, zamkniętych w obudowie z aluminium malowanej proszkowo na charakterystyczny niebieski kolor. Zasadnicze elementy to płyta główna [zdjęcie] oraz znacznych rozmiarów czytnik kart. Frontowa część (uchylana po otwarciu zamka u dołu obudowy) zawierała klawiaturę, wyświetlacz alfanumeryczny LCD (16-znakowy) oraz elektroniczny dzwonek – elementy te podłączone były do płyty głównej przy pomocy elastycznych taśm.

Automat zasilany był z linii telefonicznej. Podstawowe elementy płyty głównej: procesor Motorola 68HC11, pamięć RAM, pamięć EPROM 27C512 z programem (64kB) oraz podtrzymanie zasilania (kondensator 1F). Czytnik kart był autonomicznym urządzeniem z własnym mikroprocesorem Motorola 68HC05 oraz akumulatorkiem. Mechanika była dość skomplikowana: duży obrotowy bęben, przesuwający kartę w jedną stronę, dwie głowice (zapis i odczyt) oraz elektromagnes z metalowym elementem, który fizycznie niszczył pasek magnetyczny – sukcesywnie w miarę zużycia. Oprócz tego blokada wlotu kart (sterowana miniaturowym silnikiem). Stopień komplikacji toru karty niestety ułatwiał zacięcia. Jednak automat był generalnie dość niezawodny.

Do obsługi automatów używano specjalnych kart serwisowych. Pozwalały na ustawienie parametrów pracy – od sposobu wybierania numeru (pulse/tone), po listy numerów darmowych, zablokowanych, itd. Przełomem było jednak Centrum Nadzoru C90. Aparat łączył się z numerem telefonicznym Centrum zgłaszając nie tylko awarie, ale również na bieżąco zdarzenia takie jak otwarcie obudowy czy zaniki napięcia na linii (np. próba wpięcia się w linię), a także – okresowo – statystyki użycia. Z Centrum pobierał listy numerów darmowych i zablokowanych, zablokowane karty telefoniczne i niektóre inne ustawienia. Komunikacja z Centrum (w trakcie której aparat był niedostępny dla użytkownika) odbywała się po linii telefonicznej, w kodzie DTMF. Centra nadzoru instalowane były lokalnie, dla jednej lub kilku stref numeracyjnych.

Phreaking czyli telefoniczne oszustwa. Dyscyplina ta rozkwitła w Polsce niebywale w latach 90. Wysokie ceny połączeń oraz spora złożoność techniczna automatów wyzwoliły wiele kreatywnych pomysłów. Główne metody jakie były stosowane:

  • Rozmowa przychodząca“. Ponieważ aparat umożliwiał przyjmowanie rozmów, wystarczyło poznać numer automatu, zadzwonić na niego (choćby z innego automatu), rozłączyć się i szybko odebrać. Pojawiał się sygnał zgłoszenia i można było wybrać numer za darmo, ponieważ aparat uznawał to za rozmowę przychodzącą. Jedyną uciążliwością były okresowe sygnały dźwiękowe w słuchawce. Niestety rychła aktualizacja oprogramowania utrudniła a później uniemożliwiła ten sposób.
  • “0-800” – po wybraniu 0 800 automat uznawał, że rozmowa będzie darmowa. Wówczas należało odczekać, aż centrala zablokuje linię, wybrać “1” aby ponownie otrzymać sygnał i wybrać numer od nowa. Tutaj wariantów było wiele, w zależności od wersji oprogramowania automatu i typu centrali ‘reset’ linii wykonywany był inaczej, czasem w użyciu był przenośny dialer DTMF.
  • Własne karty Programming – do kupienia (nie bez trudu) w internecie, jednak korzystanie było uciążliwe.
  • Własne oprogramowanie – ok. roku 2002 dzięki tzw. inżynierii wstecznej udało się niezależnej grupie stworzyć własny “wsad” pamięci EPROM, którą można było – posiadając klucz – wymienić. Wówczas automat albo w ogóle nie wymagał karty, albo nie kasował impulsów.
  • Fałszywe karty. Kilku grupom udało się skopiować karty, które potem rozprowadzano głównie wśród studentów i obcokrajowców. Karty nagrywane były na zużyte, albo (bardziej niezawodne) wysoki nominał na niższy, ale nowy. Było to powodem wycofania kart powyżej 25 impulsów w późniejszym czasie. W końcu fałszerze dotarli do dostawców “czystych” kart.
  • Wiele, wiele innych sposobów. Oprogramowanie było regularnie uaktualniane aby uniemożliwiać kolejne oszustwa. Ostatnia znana aktualizacja oprogramowania (3.0) to luty 2001.

Liczne były też akty wandalizmu. Przede wszystkim blokowano wylot, żeby następnie zebrać częściowo tylko zużyte karty. Z tego względu wprowadzono modyfikację w postaci rolki u wylotu, którą należało obracać w celu wyprowadzenia karty na zewnątrz10). Ale złodzieje mieli sposoby również na to…

Większość aparatów miała ten sam wzór klucza (Abloy “131”) i był on w posiadaniu niezliczonych osób, dzięki prężnie działającemu “podziemiu”, a części były łakomym kąskiem – choćby ze względu na próby wykonania nagrywarki do kart. Przy okazji kilka osób boleśnie przekonało się o skuteczności działania centrum nadzoru, po podłączeniu aparatu do domowej linii…

Dźwięk dzwonka:

Dźwięk “pik-pok” w trakcie rozmowy przychodzącej:

 

Urmet TPE-97/U “srebrny”

1998 – ? (min. 2010)  Poszukiwana data wycofania z eksploatacji!

Przetarg na automaty chipowe ogłoszono w początku 19974) a instalacja nastąpiła w 19985). Aparaty wspierały zarówno nowe karty chipowe standardu SLE4436, serwisowe SLE4406, jak i magnetyczne (możliwość ta została zablokowana 1.7.2006 z wycofaniem tych kart). Istniała techniczna możliwość obsługi kart kredytowych, jednak nigdy nie została wykorzystana.

Karty chipowe wprowadzono nieco później (nie licząc serii próbnych) – w sprzedaży pojawiły się pod koniec roku 1998, ale klienci sięgali nadal po karty magnetyczne. Próbne serie emitowane były już w 1997 r. a rok wcześniej prowadzono testy różnych systemów (zarówno kart jak i samych automatów) na terenie największych miast. Ostatecznie wygrał Urmet oraz OTO Lublin jako dostawca kart. Więcej informacji na ten temat tutaj.

TPE-97 był solidnie wykonany – obudowa to wytapiany pod ciśnieniem stop metali odporny na korozje i akty wandalizmu. Środek natomiast – znacznie bardziej zaawansowany technologicznie niż niebieski. Płyta główna w technologii montażu powierzchniowego, lepszy procesor, pamiec flash. Program możliwy był do zdalnej aktualizacji z centrum nadzoru STG97 przy pomocy szyfrowanej transmisji przez modem V.22bis (2400 bps) co ułatwiało akcje serwisowe. Zupełnie inny był też czytnik kart – starsze, magnetyczne nie musiały “wędrować” wokół wielkiego bębna do osobnego otworu wylotowego.

Ulepszona konstrukcja sprawiła, że oszustw było znacznie mniej – były możliwe, ale raczej dla zaawansowanych pasjonatów. Wymienić można: emulatory kart serwisowych (na mikrokontrolerze), przeróbki elektroniczne (konieczne było posiadanie klucza – tak jak w TSP-91 abloy, ale o innym wzorze), pod koniec jedna z grup opracowała alternatywne centrum serwisowe i własne oprogramowanie, mogąc zdalnie hackować dowolny aparat. Generalnie jednak od czasów “srebrnego” TPE-97 oszustwa były raczej sztuką dla sztuki.

 

Urmet CTP-I “jajko”

1999 (?) – 2017  Poszukiwana data wprowadzenia do eksploatacji!

Automat wspierał tylko karty chipowe: podobnie jak TPE-97 w standardzie SLE4436 oraz serwisowe SLE4406. Jako jedyny w Polsce działał na liniach cyfrowych ISDN – dzięki temu mógł komunikować się z centrum nadzoru także w trakcie rozmowy, po drugim kanale. Około roku 2007 odnotowano pojedyncze aparaty działające również na monety (ostatnie zdjęcie), jednak prawdopodobnie nie były obsługiwane przez TP.

 

Ascom eXanto “żółty”

2003 – 09.2017

Automaty eXanto firmy Ascom zaczęły pojawiać się pod koniec 2003 roku6) i działały (choć już nieliczne) do końca eksploatacji automatów publicznych, tj. do września 2017. Automaty próbne były białe, następnie przemalowano je na żółto. Do pomieszczeń zamkniętych, bez zagrożenia wandalizmem, stosowano wersję wewnętrzną w obudowe z plastiku. W roku 2004 zaobserwowano również automaty akceptujące monety (eXanto Combi – ostatnie zdjęcie), było ich jednak niewiele. Wprowadzenie takich automatów anonsowano dopiero pod koniec 2007 r.9) jednak nadal występowały sporadycznie. Kaseta na monety znajdowała się poniżej aparatu i była obsługiwana przez osobną firmę.

Wszystkie eXanto działały na liniach analogowych i miały dość prostą konstrukcję: płyta główna, czytnik (wyłącznie karty chipowe) i moduł klawiatury z wyświetlaczem. Nowością są urządzenia dostępowe PMS10 po stronie centrali, dzięki którym z automatu można wysyłać sms-y oraz emaile. Współpracuje z centrami nadzoru: PMS150 (lokalne) i PMS300 (centralne). Na etapie wprowadzania do użytku istniało tylko jedno ogólnokrajowe centrum nadzoru – nasz egzemplarz próbuje łączyć się z numerem 800-606-557 (już nieistniejącym) i niestety bez tego zgłasza się jako uszkodzony. Automat do komunikacji używa modemu V.22bis (z centrum nadzoru) oraz V.23 z urządzeniem dostępowym.

Dokumenty: Nota katalogowa Ascom eXanto, PMS10, PMS150, PMS300.

Dźwięk dzwonka (dość nietypowy jak na telefon):

Zapowiedź po uruchomieniu bez aktywacji (nie wszystkie egzemplarze miały zapowiedzi słowne):

Koniec…

Automaty telefoniczne zniknęły na dobre we wrześniu 20178). Ich liczba była stopniowo redukowana wraz z malejącymi wymaganiami wobec tzw. operatora wyznaczonego do świadczenia usługi powszechnej. Poniższe zdjęcie z marca 2017 mówi więcej niż tysiąc słów… Nieliczne automaty zostały już tylko wśród pasjonatów.


fot. Telepolis.pl


fot. magazyn allegro

Przypisy:
Zapraszamy do korzystania z wykonanych kopii w pdf – szczególnie w przypadku archiwów GW gdzie wymagany jest płatny dostęp.
1) [pdf] http://polskie_karty_telefoniczne.republika.pl/wstep.htm
2) [pdf] Ekspress Bydgoski, 30.06.2006, Znikną z rynku, ale nie z kolekcji
3) [pdf] Gazeta Wyborcza, 27.02.1992, Magnetyczne karty telefoniczne
4) [pdf] Gazeta Wyborcza, 13.01.1997, Czas chipów
5) [pdf] Gazeta Wyb. Poznań, 02.02.1998, Telefony i chipy / Nowe apararty publiczne
6) http://mirror.1tbps.org/phreaking.eu.org/strona6b31.html?nr=113
7) [pdf] Media2, 01.03.2006, Ostatni automat TP w Muzeum techniki
8) [pdf] Telix.pl, 15.08.2017, Orange – budki telefoniczne od września odejdą do przeszłości
9) [pdf] Gazeta Wyborcza, 16.11.2007, TP wprowadza automaty na monety
10) [pdf] Gazeta Wyb. Poznań, 20.06.1996, Blokada na złodziei
11) http://www.telekartysta.nazwa.pl/telekartysta/polska/pol.htm#tpsa_probne

Linki:
Katalogi kart telefonicznych, wiele informacji historycznych: http://www.telekartysta.nazwa.pl/telekartysta
Zdjęcia automatów telefonicznych do 2012 r.: http://telefix.ugu.pl/budki_foto.htm
Reportaż o działalności phreakerów w Polsce: https://www.youtube.com/watch?v=j7DEmiHjg8U